-Jak ktoś…,tak bezlitosny i okrutny może tworzyć taką muzykę?-chrypiała z wielkim trudem,serce tłukło się w nim niczym młot.
-…do tego potrzebne jest serce..-nie wierzył w to co słyszy.
-…masz wielką bryłę lodu zamiast niego-odważył się spojrzeć na nią,musiał się upewnić,że te słowa,naprawdę płynął z jej ust.
-…w
bezkresnej czarnej dziurze zamiast duszy…,jesteś
potworem…,koszmarem,najgorszym z najgorszych…-kolejne
„sztylety”rozcinały jego ciało,pozostawiając otwarte,krwawiące
rany…,wierzył,że to już koniec tragicznych słów…
-…i mam nadzieję,że
minie jeszcze tysiąc mórz i tysiąc ciemnych lat bez czasu nim znów cię
spotkam…-tak strasznie łkała,tak trudno było jej złapać oddech…a on stał
tam bezradny i załamany…
Slajdy zniknęły,rozejrzał się po
salonie,ufał,że ją tam zobaczy,że to wszystko co przed chwilą widział to
tylko koszmar senny,że właśnie się obudził a ona przywita go swoim
ciepłym uśmiechem…,niestety…nie zobaczył jej,zobaczył wystraszonych
ludzi wokół siebie i wiedział już,że to nie sen,że stracił „swoje
słońce”przez egoizm,który nim kierował.Chciał dobrze,chciał tylko
szczęścia od „swojej San”ale nawet przez ułamek sekundy nie
pomyślał,czego mogłaby chcieć „jego dziewczynka”?jak nazywał ją w
myślach.Czuł się okropnie,wszystko go bolało,objął więc swoje wątłe
ciało długimi ramionami i jęknął boleśnie chcąc pozbyć się grasujących w
jego wnętrzu „piranii”ale te były zbyt silne i coraz mocniej szarpały
resztki jego serca…Jedyne czego teraz chciał to umrzeć…,czy to nie
byłoby piękne?zawsze wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia i w to,że
kiedyś miłość jego życia go znajdzie…i znalazła a teraz odeszła
zabierając ze sobą wszystko…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz