wtorek, 17 września 2013

5.Zabrała wszystko...

-Jak ktoś…,tak bezlitosny i okrutny może tworzyć taką muzykę?-chrypiała z wielkim trudem,serce tłukło się w nim niczym młot.
-…do tego potrzebne jest serce..-nie wierzył w to co słyszy.
-…masz wielką bryłę lodu zamiast niego-odważył się spojrzeć na nią,musiał się upewnić,że te słowa,naprawdę płynął z jej ust.
-…w bezkresnej czarnej dziurze zamiast duszy…,jesteś potworem…,koszmarem,najgorszym z najgorszych…-kolejne „sztylety”rozcinały jego ciało,pozostawiając otwarte,krwawiące rany…,wierzył,że to już koniec tragicznych słów…
-…i mam nadzieję,że minie jeszcze tysiąc mórz i tysiąc ciemnych lat bez czasu nim znów cię spotkam…-tak strasznie łkała,tak trudno było jej złapać oddech…a on stał tam bezradny i załamany…
Slajdy zniknęły,rozejrzał się po salonie,ufał,że ją tam zobaczy,że to wszystko co przed chwilą widział to tylko koszmar senny,że właśnie się obudził a ona przywita go swoim ciepłym uśmiechem…,niestety…nie zobaczył jej,zobaczył wystraszonych ludzi wokół siebie i wiedział już,że to nie sen,że stracił „swoje słońce”przez egoizm,który nim kierował.Chciał dobrze,chciał tylko szczęścia od „swojej San”ale nawet przez ułamek sekundy nie pomyślał,czego mogłaby chcieć „jego dziewczynka”?jak nazywał ją w myślach.Czuł się okropnie,wszystko go bolało,objął więc swoje wątłe ciało długimi ramionami i jęknął boleśnie chcąc pozbyć się grasujących w jego wnętrzu „piranii”ale te były zbyt silne i coraz mocniej szarpały resztki jego serca…Jedyne czego teraz chciał to umrzeć…,czy to nie byłoby piękne?zawsze wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia i w to,że kiedyś miłość jego życia go znajdzie…i znalazła a teraz odeszła zabierając ze sobą wszystko…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz