…”Posadźmy go” usłyszał i poczuł jak kilka par rąk unosi jego tułów.Znów szpakowaty mężczyzna zadawał mu te same pytania:
-Nic
mi nie jest!, dlaczego wciąż pytacie o to samo?!; nie wiem co się
stało, nie wiem gdzie jest Sunshine, …moja Sunshine-serce zatrzepotało w
nim ,niczym ptak zrywający się do lotu,kolejny obraz,tym razem siedział
gdzieś wysoko na parapecie.Widział Toma, dziewczynę anioła i
…Sunshine, na soczyście zielonej trawie,grali w tenisa
stołowego,dziewczyny śmiały się dźwięcznie, a Tom złościł się do kresu
możliwości
-Takiego serwu nie da się odebrać!-krzyczał oburzony-to nie fair!Na razie koniec meczu! Gabi …
-No tak…,anioł to Gabi…,teraz pamiętam…
Blondynka usiadła z boku śmiejąc się w głos
-Będziesz serwować tak długo ,aż w końcu uda mi się odbić tę cholerna piłeczkę!
-Jak
chcesz-”Sun” wzruszyła ramionami śmiejąc się. Zaserwowała tak szybko i
zwinnie, że nie zauważył kiedy podrzuciła piłeczkę, ani kiedy uderzyła w
nią rakietką. Zauważył tylko, jak pędząca biała kuleczka ,leci prosto
obracając się wokół własnej osi i dosłownie kilka milimetrów przed
rakietką Aleca skręca w lewo i bezgłośnie spada na trawę
-To niemożliwe!-wrzasnął Tom…,nie podobał mu się ani sposób a tym bardziej ton, jakim odzywał się do dziewczyny
-Inaczej nie umiem-żaliła się-nic na to nie poradzę…
Już
się nie śmiała,było jej smutno, przygnębienie zawładnęło nim w chwili, w
której „zgasło” jego „słońce”.Lodowaty wiatr porwał obraz ale nie
zabrał ze sobą uczucia, które mu
towarzyszyło,…strasznego,….przerażającego. Widoku prostej,pustej i
długiej drogi, na którą właśnie patrzył też nie zabrał a on zagubiony
wśród otaczających go ludzi, nie wiedział jak nazywa się „to” co teraz
czuł, wiedział tylko,że to coś nie dobrego, że boi się tego a co
najgorsze,…że sprawia mu to niemal fizyczny ból i że na pewno nie chce
tego czuć…
-…bo jego uśmiech, to twoja radość-znów tylko jej głos..
-Jego radość, to twoje szczęście- i aż głos…
-Jego szczęście,to twoja euforia-poczuł się odrobinę lepiej…
-Jego smutek,twoim bólem-chciał ją zobaczyć…
-Jego ból,twoim cierpieniem-żeby ogrzać się jej ciepłem…
-Jego cierpienie, twoją rozpaczą-i poczuć szczęście…
-Pokazać
ci twoje szczęście?-usłyszał w głowie jakby swój głos…,ale przecież mój
głos nie jest taki zimny, wyrachowany…prawda?-zadał sobie nieme pytanie
-Chcesz zobaczyć?-jego drugie” ja” kusiło starannie…
-T…ak-obawiał
się tego głosu,coś mu mówiło żeby mu nie ufać ale…tak bardzo chciał ją
zobaczyć.Obrazy zmieniały się co sekundę,ale widział
ją…uśmiechniętą,radosną,tryskającą energią,pełną życia.”Slajdy”zwolniły
tempa,ucieszył się, ale nie na długo. Teraz widział to, czego oglądać
nie chciał,coś co go zabijało…jej twarz bez uśmiechu,co raz bardziej szara z
każdym obrazem,oczy bez blasku co raz bardziej puste…jego słońce gasło z
każdą migawką…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz