-Jak ktoś ,tak bezlitosny i okrutny ,może tworzyć taką muzykę?
…do tego potrzebne jest serce…,,masz wielką bryłę lodu zamiast niego,w bezkresnej czarnej dziurze zamiast duszy…
Jesteś potworem…,koszmarem ,najgorszym z najgorszych…
Zabolało…,jak nigdy wcześniej…
-I mam nadzieję, że minie jeszcze tysiąc mórz i tysiąc ciemnych lat bez czasu,nim znów cię spotkam…
Wyszła ,nie zamykając za sobą drzwi,a on stał tam ,z oczami pełnymi
łez,dłońmi bezradnie zwieszonymi wzdłuż ciała,przepełniony bólem…,bo dla
niego każde jej słowo było sztyletem wbitym w jego serce
-Bezlitosny,okrutny…-przerażający szept odbijał się boleśnie w jego czaszce,miażdżąc każdą komórkę mózgu
-Bryła lodu,bezkresna dziura zamiast duszy…-i choć mówił o sobie
„ateista”,resztkami sił,bezgłośnie ,błagał Boga by zabrał z jego głowy
ten głos
-Potwór,najgorszy koszmar…-i choć jej wciąż malejąca sylwetka
przysparzała paradoksalnie więcej bólu,nie potrafił odwrócić wzroku
-Tysiąc mórz,tysiąc lat bez czasu nim cię spotkam…-może dlatego ,iż
wiedział ,że widzi ją ostatni raz?Nie chciał nie patrzeć,mimo bólu
-To dobrze że boli,wtedy wiesz,że jeszcze żyjesz…-usłyszał w głowie
jej zachrypnięty głos,była wtedy chora,angina ropna powaliła ją z
nóg,tak bardzo ją bolało…
-Jeszcze żyjesz…-żelazny uścisk rozpaczy nie pozwalał mu swobodnie oddychać,łamiąc przy tym żebra i przebijając nimi płuca
-Zniknęła…,bezpowrotnie…-złowróżbny szept nie pozwalał mu wyrwać się bezdennej otchłani ,w której się znalazł
-Nie wróci…już nigdy…-myślał ,że bardziej boleć nie może,więc chciał
nabrać więcej powietrza do płuc,…jak bardzo się mylił, krew w jego
żyłach stała się lawą,krążącą po jego ciele,płonął żywcem…Wypuścił
resztkę powietrza bez walki…,przestał oddychać…,a potem była już tylko
ciemność…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz